Co się mówi w świecie overlandingu: głosy z Ameryki

Co się mówi w świecie overlandingu: głosy z Ameryki

Raz na jakiś czas warto zerknąć za ocean i sprawdzić, o czym mówią tam ludzie, którzy overlanding traktują równie poważnie jak my. Tym razem padło na Expedition Portal — jeden z ważniejszych amerykańskich serwisów dla tej społeczności. Sześć wątków, które ostatnio tam wracały.

Paliwo, które nie każe zdradzać starego silnika

BMW i Toyota, we współpracy z Boschem i Repsolem, od lipca testują w Hiszpanii flotę około dwudziestu aut jeżdżących wyłącznie na paliwie w stu procentach odnawialnym — Repsol Nexa 95. To nie laboratorium: paliwo jest już dostępne na publicznych stacjach, a testowane samochody to zwykłe egzemplarze z floty, bez żadnych przeróbek silnika. Cały sens tkwi w koncepcji „drop-in” — wlewasz i jedziesz, żadnej nowej infrastruktury, żadnego grzebania pod maską.

Żeby ktoś w to uwierzył, potrzebny był dowód. Bosch dorzucił więc system Digital Fuel Twin — cyfrowy zapis każdej kropli paliwa od produkcji po bak, który w przyszłości mógłby pozwolić na przyznawanie kredytów emisyjnych konkretnym kierowcom, a nie tylko typom silników. „Otwartość technologiczna to kluczowy filar strategii BMW” — mówi Stefan Heller, szef programu VEEF w koncernie. Ładnie to brzmi w komunikacie prasowym, ale sens jest prosty: nikt nie każe ci złomować starego Land Cruisera na rzecz elektryka. Dekarbonizacja bez utraty duszy i dźwięku maszyny, którą budowałeś latami — to akurat mi imponuje.

Kym Bolton i filozofia niepakowania wszystkiego do bagażnika

Australijczyk Kym Bolton przejechał poza swoim krajem pół miliona kilometrów, w tym słynną rosyjską „drogę kości”, więc kiedy mówi o sprzęcie, warto słuchać. Jego zasada brzmi znajomo każdemu, kto choć raz próbował się spakować minimalistycznie i przegrał: kupuj nie największe auto, na jakie cię stać, tylko najmniejsze, w którym dasz radę żyć.

Bo największym wrogiem overlandera nie jest bezdroże — jest masa własnego pojazdu. Przeładowana wyprawówka dłużej hamuje, łatwiej grzęźnie w piasku czy błocie, a jej wyciąganie z opresji wymaga cięższego sprzętu i pomocy, o którą na końcu świata bywa trudno. Do tego nadwaga to prosta droga do urwanej półosi w najgorszym możliwym momencie. Minimalizm w tym kontekście przestaje być modnym słowem — staje się kwestią bezpieczeństwa.

Kia PV5 — van roku, ale z zastrzeżeniem

Elektryfikacja dotarła też do segmentu vanów, i to z przytupem: Kia PV5 zdobyła tytuł International Van of the Year 2026, pierwszy raz w historii nagrody dla koreańskiej marki. Zbudowana na modułowej platformie PBV, ma płaską podłogę i niski próg — całkiem sensowny fundament pod kompaktowego kampera w duchu „nowoczesnej Westfalii”.

Jest jednak haczyk, który każdy overlander rozpozna od razu: WLTP obiecuje do 416 kilometrów zasięgu, ale realne szacunki rynkowe mówią raczej o 360. Szybkie ładowanie DC (10 do 80 procent w pół godziny) trochę to łagodzi, ale planowanie trasy wokół ładowarek wciąż zostaje częścią logistyki, nie dodatkiem do niej. Projekty w rodzaju Vantrack LightCamp pokazują za to ciekawy kierunek — dzięki funkcji V2L van może zasilać sprzęt na biwaku wprost z własnego akumulatora, bez dodatkowego banku energii. Dla młodszego pokolenia, które dopiero wchodzi w ten sport, to może być właściwy most.

Dwanaście milionów Amerykanów w trasie

Raport Overland Expo z 2025 roku nie zostawia złudzeń: overlanding przestał być hobby brodaczy z dachowym namiotem. W Stanach liczba uczestników urosła w rok o 50 procent, do dwunastu milionów. Aż 72 procent nowych overlanderów to Gen Z i millenialsi — pokolenie, które chętnie patrzy w stronę elektrycznych vanów, ale i tak nie żałuje pieniędzy na tuning: 95 procent modyfikuje swoje pojazdy, a co czwarty wydał na to ponad 20 tysięcy dolarów.

Napływ nowej krwi to dobra wiadomość dla branży, ale i pewne wyzwanie — to pokolenie szuka wolności, jednocześnie oczekując odpowiedzialniejszego podejścia do przyrody, którą eksploruje. Ciekawe, kto się do tego dostosuje pierwszy.

Zasubskrybuj teraz

Iberá, czyli trudny dojazd jako forma ochrony przyrody

Argentyńskie mokradła Los Esteros del Iberá to dobry dowód na to, że logistyczny koszmar bywa najlepszą tarczą przyrody. Żeby dotrzeć do miasteczka Colonia Carlos Pellegrini bez własnego auta, trzeba się zdać na lokalne combi, które kursują tylko w poniedziałki, środy i piątki, o trzynastej. Niewygodnie? Bardzo. Ale nagroda za trud jest konkretna — na szlakach takich jak Sendero Carayá czy tamtejszy boardwalk kapibary traktują ścieżkę jak własny salon, kajmany leniwie suną przy brzegu jeziora, a ryki małp wyjców robią za ścieżkę dźwiękową całej wyprawy.

W czasach Google Maps łatwo zapomnieć, że trudny dojazd to mechanizm obronny ekosystemu, a nie jego wada. Czasem warto zrezygnować z wygody, żeby miejsce zostało dzikie choć trochę dłużej.

Lodówka jako ćwiczenie z kompromisu

Wybór lodówki turystycznej 12V to moment, w którym marzenia zderzają się z fizyką. Test Expedition Portal wyłonił dwóch zwycięzców, którzy nie mogliby się bardziej różnić. ARB Elements 60L to pancerz — stal nierdzewna, pełna odporność na warunki, świetna izolacja i 33 kilogramy wagi, które kłócą się wprost z radami Kyma Boltona z akapitu wyżej. Dometic CFX5 45L idzie w drugą stronę: 17,7 kilograma, dobra aplikacja, inteligentny kompresor VMSO 3.5.

ARB wygrywa izolacją, więc w upale oszczędza prąd — kosztem masy, która obciąża zawieszenie. Dometic stawia na lekkość i nowoczesność. Pytanie, które w gruncie rzeczy towarzyszy każdemu wyborowi sprzętu na wyprawę, brzmi tu wyjątkowo czytelnie: pancerz czy zwinność?


Trudno o lepsze podsumowanie tych sześciu wątków niż rada samego Boltona: mniej sprzętu, więcej podróży. Zastanawiam się tylko, ile kilogramów zbędnego przekonania o własnej niezbędności wciąż wożę po świecie razem z resztą bagażu.


Tekst powstał na bazie materiałów Expedition Portal. Do researchu źródeł i tłumaczenia cytatów z obcojęzycznych materiałów korzystałem ze wsparcia AI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *