20 lutego i dwa zderzenia człowieka ze światem

20 lutego i dwa zderzenia człowieka ze światem

Było mroźno i wiał wiatr wzmagający odczucie zimna. Wciąż nie wiadomo było, czy to dzień, czy noc – w zasadzie od kilku dni trwała złota godzina. Słońce szorowało po linii horyzontu, oślepiająco świecąc prosto w oczy. Był 20 lutego 1841 roku. Po morzu pływało już coraz więcej małych, okrągłych kier, przypominających naleśniki. Większość załogi dwóch obitych blachą drewnianych statków o złowieszczych nazwach Erebus (Ciemność) i Terror (Strach) spała pod pokładem. Po pokładzie, oprócz załogi niezbędnej do utrzymania kursu żaglowca, spacerował James Clark Ross – człowiek, który chciał oswoić magnetyzm Ziemi.

James, spojrzawszy przed dziób statku, wszczął alarm. Ujrzał przed sobą „Wielką Lodową Barierę” – pionowy, oślepiająco biały mur wysoki na pięćdziesiąt metrów, ciągnący się po horyzont. To był moment absolutnej pokory poznawczej. Natura narysowała linię, której nie dało się przekroczyć ani żaglem, ani ludzką ambicją.

James Ross był człowiekiem owładniętym pasją badania zagadnień magnetyzmu Ziemi. To miała być podróż badawcza. Stała się aktem nasłuchiwania trzasków pękającego lodu, tworzącego mur nie do przebycia. Członkowie wyprawy mogli tylko ściągnąć czapki z głów i podziwiać w milczeniu, uznając swoją małość wobec monumentu bieli. Potęgi natury.

Sześćdziesiąt osiem lat później, dokładnie 20 lutego 1909 roku, paryscy czytelnicy, pijąc poranną kawę, otworzyli „Le Figaro” – gazetę nazwaną na cześć najsłynniejszego fryzjera-buntownika w historii literatury. Ale tym razem to nie Figaro sypał żartami z operowej sceny. Z pierwszej strony uderzył ich Manifest futuryzmu, który ogłaszał, że od dzisiaj jedynym rytmem świata będzie galop maszyny.

Filippo Tommaso Marinetti, odurzony zapachem benzyny i kurzem z włoskich dróg, ogłosił śmierć Czasu i Przestrzeni. Podczas gdy Ross mierzył swoją barierę w milach morskich, Marinetti chciał ją po prostu rozjechać. Jego wizja była ryczącą Isottą Fraschini – sportowym samochodem, który wpadł w poślizg na zakręcie historii podczas próby ominięcia dwójki rowerzystów.

— „Samochód wyścigowy jest piękniejszy od Nike z Samotraki!” — krzyczał, a jego słowa były jak ogień z rury wydechowej. Podróż przestała być kontemplacją krajobrazu; stała się jego agresywną aneksją. 20 lutego 1909 roku narodził się podróżnik-drapieżnik, dla którego droga nie była celem, lecz ofiarą.

Dwudziesty lutego to data graniczna, w której te dwie skrajne postawy zderzają się ze

sobą niczym góra lodowa z pędzącym bolidem. Z jednej strony mamy etos Rossa – badawczą uważność, gotowość na zatrzymanie się przed tajemnicą, której nie rozumiemy. Z drugiej – futurystyczny pęd Marinettiego, który ukształtował dzisiejszą obsesję pędu, szybkości i „zaliczania” kolejnych punktów na mapie. Jesteśmy spadkobiercami obu tych światów: wciąż szukamy ciszy w nieodkrytych zakątkach globu, ale docieramy tam, korzystając z technologii, która nienawidzi pauzy. Pytanie, które stawia przed nami ten dzień, brzmi: czy potrafimy jeszcze dostrzec Barierę, czy widzimy już tylko prędkość, z jaką ją mijamy?

Subscribe now

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *